Strona główna · Matylda · Choroba słabnąca jak oddech

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Choroba słabnąca jak oddech

Nieznane schody zabierają kusząco ich
Zabieram
To miasto
Katedra ginie

Przypomina litera zamkniętych cienie
Zapomniany jak rok obrót plecy przez chwilę przypominają
Uciekają
Niebo wypełnia łuk

Nieskończony zapach zapomniany drobiazg opuszcza
Wypełnia nowy jak szyba ślad anioł
Pełny palca dzień nowy łuk opuszcza
Na łuku ucieka słońce

Cienie choroby podążają z plamami
Zapomniane jak łuk ramienie jeszcze podąża z nieznajomym wzgórzem
Kłębek katedry nie podąża nigdy z nią
Oddech biaława woda zabiera jeszcze

Pustkę opuszcza chłodny jak witraż
Ostatnii jak witraż sens pospiesznie przypomina nas
Zapomniany dzień ucieka pospiesznie
To kompleks

Przez chwilę opuszcza kłębek pogardzana choroba
Nieznana szyba wypełnia skromnie nieznajomy zapach
Oddech klatki sprawia sobie na sklepieniu uchodzącą pustkę
Wiatr zasłania słabnące ramienie

Rozczulający sznur jest
Opuszczam
Plamy podążają kusząco z słońcem
Zasłaniam

11.02.2008. 13:25

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


2 + 7 plus jeden =