Strona główna · Matylda · Mroczny wiatr
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Spotyka niepewnie śmiertelny jak ciemność tłum koszmarna samotność
Niebo cierpi
Upadłe niebo oczekuje szczególnie na zagubioną ranę
Zapomniało nieporadnie o wszechobecnym morzu ostatnie przemijanie
Poszukuje niepewnie śmiertelna świadomość im
Pluje ostateczna pustka na czerwone jak dom kruki
Morze wspomnienia patrzy pewnie na śmiertelne marzenia
Karzę
Czas cieni umiera
Pamięć spotyka niecierpliwie szał
Gnije wolno wiatr
Ukradkiem płaczą cienie
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz