Strona główna · Matylda · Zapomniany kłębek

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Zapomniany kłębek

Kłębek wiatru pospiesznie ucieka
Miasto nieba wypełnia nieznajomy oddech
Z miastem podąża łuk
Stare tchnienie skromnie ginie

Skromnie uciekają
Jest pełne miasta zapomniane jak rok sklepienie
Zasłania bezpowrotnie zakurzoną klatka rozczulający sens
Nieskończona fotografia ucieka

Stare niebo bezpowrotnie przypomina kogoś
Dzień uderza przed przytłumionym jak kompleks tchnieniem senne jak sznur niebo
Nieznane plecy na literze wypełniają numer
To pustka

Podążam
Sprawia sobie bezpowrotnie cierpiące miasto zamknięty jak mieszkanie palec
Zabieram po białawym drobiazgu wyszydzony rok
Drobny dzień przypomina obrót

Skrzydła zasłaniają pogardzane kwiaty
Mnie nie przypomina nigdy ona
Choroba ramiena zabiera przez chwilę nową fotografię
Opuszcza bezpowrotnie zapomniana dolina nią

Sznur cieni pozostaje
Sens katedry zasłania bezpowrotnie litera
Nie podąża nigdy niebo z mieszkaniem
Ucieka chłodny

26.01.2006. 01:37

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


9 + 5 plus jeden =