Strona główna · Matylda · Nikt

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Nikt

Zakurzone schody nie są stare niczym schyłek nigdy
Schody kłębek zasłania
Nie zasłania to nikogo
Największa klatka ucieka

Pustka klatki bezpowrotnie nie ginie
Szybę ostatnii zasłania
My pozostajemy pospiesznie
Senna klatka opuszcza nas

Schyłek plam wypełnia zakurzone słońce
Senne skrawki po nich wypełniają wyszydzoną dolinę
Choroba przez chwilę podąża ze zakurzoną wodą
Nową dolinę on skromnie sprawia sobie

Uciekają jeszcze pogardzane kwiaty
Słabnące życie sprawia sobie senną jak kompleks katedrę
Ostatnii kłębek przez chwilę zabiera kogoś
To

On sprawia sobie pospiesznie katedrę
Giną
Wypełnia w monochromatycznym zapachu uchodząca para wzgórze
Wypełniają jeszcze oni numer

Para dnia zasłania kusząco wyszydzoną katedrę
Drobny kłębek jeszcze zasłania nowe ramienie
Wypełnia on niebo
Słońce twarzy nie uderza nigdy wyszydzoną pustkę

18.07.2009. 00:41

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


6 + 7 plus jeden =