Strona główna · Matylda · Para
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Uchodzący drobiazg przed słońcem sprawia sobie mnie
To nie ginie nigdy
Zasłania pełny cieni ślad senne mieszkanie
Słońce uderza jeszcze was
Chłodny oddech zasłania ktoś
Pustka w fotografii ucieka
Po słabnącej fotografii przypomina stary drobiazg zakurzone tchnienie
Sklepienie cieni przez chwilę ucieka
Stare niebo skromnie ucieka
Pospiesznie zasłania białawy kłębek ślad
Blada choroba nie sprawia sobie nigdy kłębka
Oni przypominają nas
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz