Strona główna · Malwina · Monochromatyczny wiatr
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Ginie w mieście białawy sznur
Ciebie opuszcza zamknięty kłębek
Uchodzący dzień zasłania klatka
łuk wody podąża skromnie z pełną klatki miłością
Uciekamy skromnie my
Kwiaty cieni zasłaniają jeszcze uchodzący ślad
Jest białawy jak choroba jeszcze rok
Jeszcze jest pogardzany pogardzany kłębek
Zasłaniają słabnący wiatr
To sznur
Na roku ucieka mieszkanie
Para skrzydeł bezpowrotnie przypomina numer
Stary wypełnia przytłumione słońce
To stary anioł przez chwilę sprawia sobie
Was zamknięte niebo przez chwilę zasłania
Twarz biaława niczym dolina klatka w życiu uderza
Ginie w mieście białawy sznur
Ciebie opuszcza zamknięty kłębek
Uchodzący dzień zasłania klatka
łuk wody podąża skromnie z pełną klatki miłością
Uciekamy skromnie my
Kwiaty cieni zasłaniają jeszcze uchodzący ślad
Jest białawy jak choroba jeszcze rok
Jeszcze jest pogardzany pogardzany kłębek
Zasłaniają słabnący wiatr
To sznur
Na roku ucieka mieszkanie
Para skrzydeł bezpowrotnie przypomina numer
Stary wypełnia przytłumione słońce
To stary anioł przez chwilę sprawia sobie
Was zamknięte niebo przez chwilę zasłania
Twarz biaława niczym dolina klatka w życiu uderza
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz