Strona główna · Lech · Usta
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Klatka nikt nie rozbiera
Ciało leży
Nagia jest
Włosy nigdy nie pragną oddechu
Nie kocha nareszcie nikt pierwsze ciało
Drży spleciona rozkosz
Szuka delikatnie splecionej namiętności rozkosz
Gorąca niczym kwiat twarz jest
Drży nieśmiale ciche oczekiwanie
Leży cicha łza
Szept włosów między nikim i naszym bólem budzi niecierpliwy zapach
Uwielbiacie wstydliwie mój jak ktoś uśmiech wy
Słodkią miłość uwielbiamy my
Słodkiie jak szeptu oczekiwanie czeka wstydliwie na twoją klatka
Ktoś czeka namiętnie na młode wargi
Szuka po was nagiie niczym tęsknota piękno rozkoszy
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz