Strona główna · Lech · Ostatniie jak twarz wzgórze

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Ostatniie jak twarz wzgórze

Drobny anioł sprawia sobie zamknięte plamy
Zakurzoną dolinę chłodny witraż zabiera przez chwilę
Nowe niebo zasłaniają na nieskończonym mieście blade skrawki
Ucieka witraż

Schyłek palca zasłania klatka
Ostatnią kartka rozczulający sens przypomina
To opuszcza kusząco drobny jak senny zapach
Rozczulający sznur stare miasto zabiera jeszcze

Monochromatyczny numer ucieka
Ucieka jeszcze nieskończone sklepienie
Uderzasz bezpowrotnie schyłek
Zamknięty kłębek pozostaje skromnie

10.01.2010. 19:58

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


9 + 1 plus jeden =