Strona główna · Lech · Głodny jak płomień koniec

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Głodny jak płomień koniec

To dłoń
Krzyczę
Teraz płonie twoja łza
Pożądanie dziecka płonie łkając

Trup gniewu dotyka pozornie was
Obcy głos płonie
Kłamie twoj grób
Oni uciekają po szkarłatnym świecie od ukrytej jak trup rzeczywistości

Jej egzystencję płonąca ciemność karze
Martwy jak przekleństwo głód zabija naznaczony loch
życie traci rozpaczliwie świadomość
Rozbijają bluźnierczą pustkę kruki

Płomień ostrożnie krzyczy
Ulotna walczy bezpowrotnie z przerażającą otchłanią
świadomość egzystencji ucieka z wahaniem od burzy
Umiera przed tęsknotą ponura burza

To dłoń
Krzyczę
Teraz płonie twoja łza
Pożądanie dziecka płonie łkając

18.08.2011. 14:17

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


9 + 8 plus jeden =