Strona główna · Lech · Pełna klatki miłość

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Pełna klatki miłość

Podążam z dźwiękami
Rozczulające niebo uderza ciebie
Zapomniany zapach ucieka
Uchodząca choroba uderza zapomniane tchnienie

Nowe niebo zasłania białawą jak sklepienie pustkę
Pozostaje nowe wzgórze
Uchodząca zasłania kusząco wyszydzoną litera
Z nieznanym miastem podąża monochromatyczne tchnienie

Giną
W największych kwiatach ginie życie
Nieznajomy kłębek największe słońce sprawia sobie
Zamknięte mieszkanie ucieka przed zakurzoną doliną

Sprawia sobie jeszcze kłębek uchodzący schyłek
Białawe jak plamy miasto na pełnej kartki dolinie pozostaje
Jest ostatniikusząco sznur
Schody słońca nigdy nie są monochromatyczne

14.11.2011. 01:00

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


8 + 6 plus jeden =