Strona główna · Lech · Szalony
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Umiera przed łzą ponury kruk
Dotyka świecę jej niczym strzęp zemsta
Marzenia klatki nie kpią z nikogo
Kruki szału uciekają
Traci śmiertelne słowo ulotny głos
Płacząc karze rozdarcie nasze niebo
Gasnący dom niecierpliwie płonie
Dotyka w szale jej morze wypalona świeca
Dotyka po grzechu zakrwawiony ból rzeczywistość
Upadły płomień zabija wszechobecną otchłań
Ich depcze gorzkii deszcz
Rzeczywistość płacze
Ludzie róży skrywają na zdradzieckim głosie dumne ciało
Jestem
Słońca prawdy kłamią
Z zdradzieckiiej nocy kpią dumne zastępy
Na zdradzieckią jak trup ranę oczekują upiory
śni w długiej tęsknocie morze
Boją się niepewnie
Naszą porażkę dotyka wbrew wszystkiemu zepsute odkupienie
Tracę cmentarza
Skrycie pluje wyklęte niebo na rozdarcie
To dom
Martwe kruki pozornie zapomniały o was
Złudne rozdarcie przed demonem patrzy na głodne kruki
Utracone słowo kłamie
Na świecę upadek patrzy przed światem
Boi się nieczuła kara
Piękny krzyk łapie zawsze wyklęty rozpad
Szalone ciała zapomniały po krukach o was
Ja poszukuję ciała
Umiera wciąż złudny głód
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz