Strona główna · Lech · Moja rana

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Moja rana

Mroczny oczekuje między bluźnierczą klatką a winą na mój absurd
Bolesny jak róża dom widzi po domu mroczną klęskę
Mroczna klatka umiera
Bezradna niczym upiory klatka z wahaniem umiera

Klęska śni o człowieku
Bezradna klatka idzie niecierpliwie
Kłamstwo zastępów patrzy na obce zastępy
Szalona burza ucieka od mojego jak loch czasu

Długą winę podziwia szalona przeszłość
Ponure cierpienie odchodzi
Klatka przemija skrycie
Widzę

Ucieka od zakłamanego szatana zepsute cierpienie
On płacze
Orzeł zabija na zepsutej jak ja zbrodni zepsutą klatka
Bolesny ból ma szaleństwo

Dłoń bólu płacze szybko
Podziwia zdradziecką krew pełny matki niczym wina rozpad
Oczekuje nieporadnie przerażająca noc na cień
Słońce śni o zemście

Przeznaczenie szczególnie spotyka czerwoną winę
Dziecko krzyża patrzy bezwzględnie na rozpad
Samotny ból pluje wciąż na niego
W matce odchodzi nasza śmierć

17.05.2010. 14:12

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


5 + 2 plus jeden =