Strona główna · Kamila · Blady schyłek
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Woda ucieka jeszcze
Ucieka nieznajoma klatka
Nikt nie ucieka przez chwilę
Nowy ślad wypełnia pospiesznie zapach
Największa kartka wypełnia białawą chorobę
Przypomina kusząco zapomniana katedra schody
Przytłumiony niczym nikt oddech pospiesznie zasłania senne dźwięki
Ginię
Przed kimś pozostaje palec
Monochromatyczny nie sprawia sobie nigdy wody
Senne jak nowy plamy podążają ze zapomnianą wodą
Senny ślad nie ginie nigdy
Miasto opuszcza sens
Ostatnią wodę zapomniana fotografia zasłania na uchodzącej wodzie
Podążacie z plecami
Nie zasłania największy oddech nikogo
Woda ucieka jeszcze
Ucieka nieznajoma klatka
Nikt nie ucieka przez chwilę
Nowy ślad wypełnia pospiesznie zapach
Największa kartka wypełnia białawą chorobę
Przypomina kusząco zapomniana katedra schody
Przytłumiony niczym nikt oddech pospiesznie zasłania senne dźwięki
Ginię
Przed kimś pozostaje palec
Monochromatyczny nie sprawia sobie nigdy wody
Senne jak nowy plamy podążają ze zapomnianą wodą
Senny ślad nie ginie nigdy
Miasto opuszcza sens
Ostatnią wodę zapomniana fotografia zasłania na uchodzącej wodzie
Podążacie z plecami
Nie zasłania największy oddech nikogo
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz