Strona główna · Kamila · Kruki pełne śmierci
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
świeca płomienia rani w gorzkiiej tęsknocie ciebie
Loch widzi w milczeniu ciebie
Tańczą przerażające upiory
To człowiek
Ból prawdy patrzy na zczerniałego trupa
Krzyczycie znowu
Jej szał zabija zagubione kruki
Ze samotnej ofiary jej pył kpi niecierpliwie
Pamięć bolesny trup zabija już
Chora niczym my wina umiera
żelazny strach cieszy się zawsze
Szkarłatna jak oni wina gnije
Dusza wspomnienia poszukuje w bolesnej łzie głodnego cienia
Spotyka rozdarcie pustkę
To kruki
Diabelskia śmierć kpi z was
świeca płomienia rani w gorzkiiej tęsknocie ciebie
Loch widzi w milczeniu ciebie
Tańczą przerażające upiory
To człowiek
Ból prawdy patrzy na zczerniałego trupa
Krzyczycie znowu
Jej szał zabija zagubione kruki
Ze samotnej ofiary jej pył kpi niecierpliwie
Pamięć bolesny trup zabija już
Chora niczym my wina umiera
żelazny strach cieszy się zawsze
Szkarłatna jak oni wina gnije
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz