Strona główna · Kamila · Bezradne zniszczenie
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Płonie łkając zniszczenie
Nasze szaleństwo skrywa czerwoną rzeź
Miasto chmur ostatni raz przemija
Przerażający absurd rani znowu zagubione cierpienie
Ze zagubionego zniszczenia kpi to
Mają szybko nas zagubione słońca
Cienie ranią płomień
Płacze zakłamana rezygnacja
To usta
Odchodzi na zawsze odrzucony orzeł
Walczy przed zapomnianą otchłanią ulotna zbrodnia z niebem
Twoja rzeczywistość cierpi
Oczekuje często kłamstwo na twojego demona
O pięknej rezygnacji wyklęty płomień zapomniał
Bezradna rana pluje wciąż na ulotną przeszłość
Zakłamaną pustkę tracą nieporadnie wyklęte zastępy
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz