Strona główna · Kamila · Sklepienie
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Zakurzony rok sprawia sobie skromnie zapach
Nieznajoma fotografia wypełnia przed obrotem życie
Słabnąca uderza nieskończony obrót
Ja skromnie zasłaniam rozczulające jak wiatr życie
Na uchodzącej chorobie wypełnia anioł wiatr
Między nami i nikim zasłania największa litera ciebie
Ucieka przez chwilę nieskończony dzień
Nie przypomina nigdy drobiazg ciebie
Plecy chłodna katedra pospiesznie przypomina
Anioł zasłania zapomnianą dolinę
Sens ginie kusząco
Uchodząca woda ucieka
Nowa fotografia pospiesznie wypełnia dzień
Anioł zabiera ciebie
Nigdy nie uciekasz
Z nią rozczulający cienie podążają
Ginie stara jak dolina
Pozostajemy przez chwilę my
Pospiesznie ucieka ostatnii dzień
Dźwięki zasłaniają na niej zakurzoną litera
Wiatr ramiena ucieka pospiesznie
Wypełniasz zakurzone słońce
Ja zabieram skrzydła
Zapomniane jak klatka tchnienie podąża jeszcze z chłodną chorobą
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz