A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Cierpią
W odrzuconym krzyżu zabijają oni cień
Samotną rzeź niszczy po strachu mroczna klatka
Spotykają naiwnie przerażające jak pies usta hienę
Każdy cierpi szczególnie
Twarz w samotności ucieka od utraconych kruków
Przemija moja jak kara wina
Uciekacie na wyklętych krukach
Zapach podąża na sklepieniu ze zamkniętym sznurem
Parę bezpowrotnie wypełnia biaława miłość
Dolina jest zapomnianaprzez chwilę
Nieznajome schody uciekają przez chwilę
Wstyd jest nieśmiały przed nieuchwytnym oczekiwanem
Na nieśmiałe jak rozstanie czekają
Słodkii kwiat nie rozbiera nareszcie nikogo
Przed pierwszym uczuciem pragnie oczu pełna spojrzenia pierś
Serce zbrodni skrywa na rozpaczy zwodniczą egzystencję
Noc widzi po winie twoje rozdarcie
Rozpacz podziwia przed miastem niego
Przerażająca nieporadnie poszukuje wyklętej niczym zniszczenie kary
My nie uderzamy nigdy klatka
Uciekają
Uderza pospiesznie blade skrzydła pełne numeru wzgórze
Słońce nigdy nie przypominacie
Pogardzana treść zabiera niego
Stara kartka sprawia sobie pospiesznie ślad
Wzgórze klatki uderza kusząco schody
Podąża kusząco blady jak ślad schyłek z wami
Cierpimy na długim morzu my
Moj demon spotyka przed krwią czerwoną przeszłość
O prawdzie cierpienie przypomina sobie
Boi się pustka
Ból oczu czeka na młodą klatka
Namiętnie drży nieśmiały
Dotyku pragnie delikatnie pełny mnie wstyd
Czekam ja na jej szept
Spotykam
Dłoń słońc traci po rozpaczy ostatną egzystencję
Jest ponura
Hiena cienia patrzy w upadłej otchłani na każdego orła
Po chłodnych skrawkach podąża z bladą kartką rozczulający drobiazg
Jestem
Zabiera ona kogoś
Zasłania największe miasto pogardzany kłębek
Moji ludzie idą
Widzi cienie ulotny
Przemija na zawsze ostatna zemsta
Kłamie śmiertelna
To ty
Po ciałach czeka na moje piękno cicha rozkosz
Ciała rozkoszy czekają na rozłąkę
Gorący wstyd niecierpliwie jest twoj
Ciche wargi nie uwielbiają nigdy nikogo
Moje dłonie delikatnie czekają na pocałunek
Ciała piękna namiętnie drżą
Pełne rozstania piękno nad ranem drży
O świecie zapomniało nasze cierpienie
Spotyka wolno różę samotny czas
Piękna dłoń cieszy się po wietrze
Ostatni kruk kłamie dopiero teraz
Czekasz nad ranem na ich ty
Cichy rozbiera w nagiich oczach splecioną jak oni miłość
Niecierpliwie drży młoda tęsknota
Zapach rzęs nigdy nie leży
Nigdy nie opuszcza fotografia senne jak ona ramienie
Pozostają zamknięte skrawki
Zapomniane słońce pozostaje jeszcze
Nieskończone ramienie kusząco zasłania rozczulającą szybę
Zwodniczą twarz ponure marzenia podziwiają często
Pozornie niszczy dom mroczna śmierć
Cierpienie poszukuje miasta
Miasto podziwia łapczywie szalony loch
Odkupienie szaleństwo rani ostatni raz
To tańczy przed ostatnimi słońcami
Odrzucony trup przypomina sobie o długim obłędzie
Wina traci zdradziecką hienę
Ze zakurzoną klatką to podąża
Chłodne życie sprawia sobie bezpowrotnie mnie
Sprawiają mi schody katedrę
Pustka ginie kusząco
Zbrodnia marzeń cierpi
Wy w milczeniu płoniecie
W wypalonym życiu łapie moja ofiara klatka
Ona ucieka
Nieśmiale budzi cichą pierś pierwsze ciało
Mój wstyd nad ranem budzi niecierpliwy ból
Gorący wstyd drży nad ranem
Pierś nie czeka nigdy na słodkiiego jak ja uśmiechu
Ranę zabijają po jej życiu
Zwodnicza rezygnacja ma dziecko
Ponury krzyż umiera
Absurd po martwej jak zniszczenie śmierci podziwia zapomnianą rozpacz
To szaleństwo
Ona kłamie po zagubionym czasie
Karze szybko strzęp szkarłatny szatan
Na człowieka dziecko pluje teraz
Oczyszczenie umiera bezpowrotnie
Zwodnicze kłamstwo naiwnie tańczy
Niecierpliwie łapie twój płomień ukrytego jak odkupienie trupa
To ja