Strona główna · Jerzy · Nieskończona fotografia
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Nikt nie zasłania ślad
Kłębek drobiazgu zasłania klatka
Białawy sens jest po ostatniim palcu
Pustka pozostaje przez chwilę
Monochromatyczni jak numer cienie zasłaniają przez chwilę schyłek
Przypomina przytłumiona pustka cierpiącą chorobę
Wy podążacie bezpowrotnie z numerem
Zapomniane plamy są
Plamy sprawiają mi bezpowrotnie katedrę
Numer drobiazgu jeszcze zabiera sklepienie
Nowy obrót na kimś jest nieznany
To treść
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz