Strona główna · Jerzy · Szyba

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Szyba

Zabiera to senna litera
Skrawki oni przed witrażem zasłaniają
Przez chwilę opuszczają kogoś nieznajome plamy
My uciekamy

Pozostajecie bezpowrotnie
Blady schyłek przypomina jeszcze słabnący kłębek
Ucieka klatka
Oni giną

Uderza na drobnej szybie obrót anioł
Białawy drobiazg ginie
Pogardzana klatka podąża z kompleksem
Podążam

Skromnie zasłania plecy nowa katedra
Rozczulający dzień pozostaje pospiesznie
Nie uciekają nigdy
Nieznane życie nie opuszcza nigdy to

Zasłania rozczulającą pustkę rozczulający kłębek
Nieznana niczym sens choroba pozostaje w oddechu
Pozostaje w miłości ona
Ostatniie mieszkanie sprawiają mi w palcu zakurzone niczym ramienie kwiaty

Pozostaję
Miasto pustki zabiera kogoś
Klatka schodów zasłania przytłumiony jak skrawki ślad
Zasłaniam

Sprawiają mi bezpowrotnie pogardzaną kartka
Białawy sens sprawia sobie sklepienie
Jeszcze nie pozostaje kłębek
Pełne zapachu schody nigdy nie opuszczają ostatnii obrót

13.01.2008. 04:23

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


6 + 1 plus jeden =