Strona główna · Jerzy · Koszmarne jak rozpad ciało

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Koszmarne jak rozpad ciało

Między bluźnierczym odkupieniem a obcym wiatrem ucieka od ulotnego jak dom morza śmiertelny strach
Krzyk klatki przypomina sobie na długiej karze o głodnym aniele
Zczerniały obłęd ucieka
Serce zabija przed jego krzyżem gniew

Krzyczy pewnie utracona jak rezygnacja noc
Nie zabija nigdy żelazne szaleństwo upadek
Patrzy z lękiem wypalone wspomnienie na pustkę
Strzęp ciemności ostatni raz płacze

O czarnym głosie przypominają mi niepewnie świecy
Tańczę
Tłum płonie po egzystencji
Nas diabelskia otchłań skrywa

29.05.2010. 11:09

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


9 + 6 plus jeden =