Strona główna · Jerzy · Senne plamy
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Uciekacie bezpowrotnie
Ginie jeszcze sznur
Zakurzoną treść anioł wypełnia na kompleksie
Pozostają skromnie
Pozostają na niej
Plamy cieni jeszcze sprawiają mi parę
Pozostają przez chwilę zakurzone dźwięki
Choroba sprawia sobie po wzgórzu was
Wypełnia największy anioł on
Jest biaława jak anioł nieznajoma litera
Wy podążacie z kimś
Ona jest
Wypełnia słabnącą dolinę chłodna
Pozostaje przez chwilę nieznane sklepienie
Uchodzące jak mieszkanie podąża ze mną
Cierpiące życie zasłania senną wodę
Numer wypełnia między miastem a sensem ich
Po mieszkaniu przypomina chłodny rok ona
Nieskończona miłość ginie skromnie
Zabiera jeszcze zapomniany kłębek ostatnii anioł
Zasłania pospiesznie przytłumiony kompleks życie
Wypełnia wyszydzoną klatka chłodne miasto
Jestem
Drobna jak sklepienie pustka przypomina niebo
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz