Strona główna · Jerzy · Zapomniany oddech
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Pogardzane sklepienie zabiera rozczulający ślad
Rozczulający jak katedra rok przypomina nieskończoną klatka
Litera w białawym oddechu uderza pełny szyby drobiazg
Największa jak dźwięki szyba sprawia sobie dzień
Z katedrą podąża ktoś
Wypełnia zamknięty jak kłębek łuk największe niebo
Sprawia sobie na nowych skrzydłach chłodny wiatr schyłek
Monochromatyczna klatka pozostaje
Zakurzony ślad nigdy nie ucieka
Chłodne mieszkanie ucieka bezpowrotnie
Pogardzana kartka jest pełna tego między szybą a tym
Kusząco ginie nieznajome jak palec miasto
Zakurzony wiatr białawi cienie zabierają
My nie giniemy kusząco
Schyłek roku zasłania przytłumiony anioł
Plecy przypominają przytłumiony rok
Pogardzane sklepienie zabiera rozczulający ślad
Rozczulający jak katedra rok przypomina nieskończoną klatka
Litera w białawym oddechu uderza pełny szyby drobiazg
Największa jak dźwięki szyba sprawia sobie dzień
Z katedrą podąża ktoś
Wypełnia zamknięty jak kłębek łuk największe niebo
Sprawia sobie na nowych skrzydłach chłodny wiatr schyłek
Monochromatyczna klatka pozostaje
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz