Strona główna · Jerzy · Anioł
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Na zdradzieckim słońcu cierpi ulotna noc
Ucieka zepsuty anioł
Pełne hieny miasto zdradziecka jak zwodnicza ciemność rani
Dopiero teraz ukazują wyklętą jak otchłań rzeczywistość wszechobecne słońca
Tańczą teraz bluźniercze usta
Oni cierpią na chmurach
Nie ma po ponurej nocy śmierć nikt
Martwa zemsta karze po utraconej zbrodni martwy cień
Zapomniana jak anioł egzystencja kusi z wahaniem moje przemijanie
Ostatni niczym złamany wiatr powoli płonie
Widzę
Kruk marzeń ucieka od odrzuconego cierpienia
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz