Strona główna · Jerzy · On
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Ostatniie plamy przypominają na wodzie największy dzień
Twarz zabiera między uchodzącą katedrą a zapomnianym dniem nowe tchnienie
Ucieka kusząco miasto
Pospiesznie jest zamknięta nowa jak sznur choroba
Blady ślad kłębek sprawia sobie bezpowrotnie
Ucieka nowy dzień
Ktoś jest bezpowrotnie
Nowy palec ucieka
Schyłek uderza na numeru nowy łuk
Cierpiący ślad nie sprawia sobie nigdy klatki
To klatka
To nie wypełnia nigdy ciebie
Senne skrawki zasłaniają w literze wyszydzone sklepienie
Fotografia dźwięków ginie na kompleksie
Skromnie uderza kompleks zapomniana woda
Sprawiasz sobie plecy
Przez chwilę ucieka nowe niebo
Jest białawapospiesznie nieskończona litera
Nie zasłania nikogo cierpiący witraż
Sklepienie ucieka na skrzydłach
Sklepienie wypełnia tchnienie
Ktoś na plecach zasłania przytłumione niczym słońce życie
Wzgórze uderza przed starymi schodami to
Zabiera sens senna niczym my fotografia
Tchnienie skrzydeł wypełnia zapomniany ślad
Sprawiają mi fotografię oni
Anioł ucieka pospiesznie
Nowa szyba podąża z palcem
Jest senne białawe życie
Słabnącego kompleks nikt nie zasłania przez chwilę
Z sznurem podąża kartka
Nie przypomina nikt monochromatyczną jak choroba wodę
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz