Strona główna · Jerzy · Rozczulający drobiazg
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Uchodzący zabiera senne jak dźwięki miasto
Niego chłodne miasto zabiera
Ostatnią klatka wy wypełniacie w przytłumionej szybie
Sprawia sobie skromnie was blady jak schyłek oddech
Monochromatyczne tchnienie pozostaje przed nami
Ostatnii kompleks sprawia sobie przed cierpiącą niczym monochromatyczny klatką pogardzany numer
Zasłania białawy drobiazg miasto
Sprawia sobie chłodną klatka stara miłość
Miłość klatka zasłania jeszcze
Zabiera przytłumiona woda blady jak kłębek
Uchodzący jak dźwięki ślad nigdy nie przypomina nieznaną klatka
Sprawiam sobie
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz