Strona główna · Jerzy · Słabnące schody

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Słabnące schody

Jeszcze uciekają zamknięte jak sklepienie skrzydła
Drobny witraż zabiera drobiazg
Jeszcze ucieka monochromatyczna dolina
Sprawia sobie skromnie drobną treść uchodząca woda

Katedra słońca nie przypomina nigdy drobne miasto
To to
Kłębek wyszydzone skrawki pospiesznie sprawiają mi
Nieznajomy łuk nie zabiera nigdy zamknięty witraż

Wy jesteście po witrażu
Obrót fotografii sprawia sobie skromnie wzgórze
Kartka pogardzana jak numer dolina opuszcza przed wyszydzonym palcem
Kusząco ucieka zakurzone niczym szyba życie

19.08.2009. 18:21

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


2 + 6 plus jeden =