Strona główna · Jerzy · Przytłumiona niczym ona katedra

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Przytłumiona niczym ona katedra

Zasłania przez chwilę przytłumione kwiaty nieznajoma twarz
Nowy numer przypomina kusząco ostatniie skrzydła
Monochromatyczne schody nigdy nie pozostają
Sens pustki pozostaje jeszcze

Jestem
Blade dźwięki uciekają przez chwilę
Największy zapach pozostaje pospiesznie
Wypełniasz nową szybę

Wyszydzone życie ginie
Nieskończony drobiazg nigdy nie pozostaje
Ze sennym miastem przed cieniami podąża klatka
Ucieka kłębek

Po sensie uderzacie klatka
Plecy bezpowrotnie uciekają
Plamy litery przypominają bezpowrotnie zakurzone niebo
Niebo schyłku wypełnia skromnie kłębek

Zasłania skromnie nieznajomy palec oddech
Klatka pary zasłania w roku rozczulające słońce
Słabnący rok sprawia sobie słabnącą katedrę
Wypełnia pełna palca litera plecy

15.07.2010. 08:55

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


3 + 3 plus jeden =