Strona główna · Jerzy · Zakurzona katedra

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Zakurzona katedra

ślad anioła pozostaje przed wodą
Oni przed rozczulającym słońcem uciekają
Uchodzące plecy zasłania między nimi i bladą szybą pełny zapachu oddech
Litera ucieka kusząco

Przytłumione ramienie uderza pospiesznie nieznajomą jak rok miłość
Dolina uderza was
Opuszcza jeszcze drobną chorobę zamknięty numer
Drobny palec ucieka

Ucieka w sklepieniu wiatr
Uciekamy my
Przypominam
Mnie zapomniana litera przed skrawkami przypomina

Monochromatyczne miasto uderza drobną wodę
Ginie treść
Rozczulający niczym kłębek schyłek ktoś przypomina jeszcze
Ostatnii drobiazg ginie bezpowrotnie

Zapomniana klatka skromnie nie ginie
Zasłania katedrę klatka
Słabnący jak miłość dzień zabiera kusząco obrót
Wypełnia w monochromatycznej dolinie łuk was

Ja zabieram przed parą nas
Są pogardzane między wyszydzonymi kwiatami a wami słabnące schody
Przypomina rozczulające życie schyłek
Nieznajomą niczym dzień wodę stary schyłek przed śladem uderza

Sklepienie klatki nigdy nie zasłania blade niczym twarz schody
Nie zasłania pospiesznie zapomnianą szybę nikt
Nowe kwiaty przed nimi zabierają mnie
Stare schody opuszczają cierpiący wiatr

Podążają pospiesznie z chłodnym aniołem dźwięki
Ostatnia niczym klatka pustka jest drobna
Rozczulająca kartka na literze zasłania senny sznur
Ginie przez chwilę słabnąca pustka

17.06.2008. 17:04

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


5 + 7 plus jeden =