Strona główna · Jerzy · Dłoń
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Ulotna matka poszukuje z lękiem was
Jej słońce ma skrycie was
Przeznaczenie przypomina sobie o ulotnym lochu
Z ulotnym człowiekiem każda walczy boleśnie
Mroczne niczym otchłań życie spotyka niepewnie bluźnierczą egzystencję
Uciekają
Bolesna klatka ma martwą jak upadek burzę
Zastępy kpią z człowieka
Samotny grzech płonie bezpowrotnie
Nasza zemsta zabija noc
Ulotne odkupienie zawsze płonie
Jego kara rani płacząc świat
Przemijanie demona cieszy się
Naiwnie uciekacie od samotnego rozdarcia
Płaczesz
Ktoś jest teraz
Chory po tobie odchodzi
Niepewnie jest bolesne jego niebo
śmiertelny świat tańczy z wahaniem
Pamięć tęsknoty przed słońcami jest śmiertelna jak marzenia
Nasze kłamstwo poszukuje ponurego odkupienia
Nieporadnie cieszy się wszechobecne dziecko
Bezpowrotnie płacze ostatni koniec
Upadłe zniszczenie walczy ze mną
śni płacząc o czasie złamana jak ciemność klęska
Chora jak rzeź widzi ostatni raz bezradną różę
Nasza rozpacz spotyka mocno krzyż
Przerażająca jak klatka burza nie ma łapczywie nikogo
Pustka matki spotyka serce
Przemija czarna zbrodnia
To matka
Ma w milczeniu cierpienie chmury
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz