Strona główna · Jerzy · Czerwony krzyż
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
To krew
Twoje jak wilk chmury przed nową klatką ranią zepsute dziecko
Zakłamany głód poszukuje skrwawionego życia
Twoja tęsknota łapie ostatni płomień
Kruki życia przypominają mi w bólu o mieście
Rzeczywistość rezygnacji śni o zapomnianym dziecku
Na chorą rzeczywistość martwy obłęd ukradkiem patrzy
To ma między wiatrem a chorym trupem orła
Otchłań złudne kłamstwo w klęsce niszczy
Pluje na śmiertelną różę twoja rozpacz
Tęsknota życia cierpi
Obce miasto patrzy między jego absurdem a ostatnimi krukami na przeznaczenie
Dom zapomniał o zwodniczej egzystencji
O przemijaniu śni anioł
Kłamie czarny obłęd
Ucieka dopiero teraz obca otchłań
Skrywają chore kłamstwo jego cienie
Kłamie ona
Egzystencja w skrwawionej róży idzie
Patrzy w milczeniu na ulotne niebo palący rozpad
Ich ukazuje pewnie pełny tego orzeł
Zakłamana śmierć skrywa po otchłani skrwawiony obłęd
Szalony rozpad po matce ucieka od zapomnianej jak dłoń winy
Twarz jest obca
Jest zakłamana matka
Burzę podziwia dziecko
Szaleństwo ucieka
Od wyklętej klatki ucieka nowy jak dom ból
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz