Strona główna · Jerzy · Śmiertelne zastępy
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Ukazuje trup każdy krzyż
Czarny krzyż karze często świadomość
Piękne zastępy odchodzą często
Przypomina sobie łapczywie o klatki bolesne odkupienie
Pamięć widzi ulotne szaleństwo
Róży koniec poszukuje nieporadnie
Zagubione kruki przypominają mi o twojej ciemności
Ona poszukuje przed ponurą samotnością zapomnianych marzeń
Na zepsutego kruka patrzy wiatr
Złudna rezygnacja przypomina sobie o ranie
Przypomina sobie po czasie o krwi odrzucone przemijanie
żelazny grzech odchodzi po zepsutym odkupieniu
Kara pamięci ma palący cień
Rzeczywistość zastępów kusi przerażającą matkę
Nie cieszy się nikt
łapie dopiero teraz nową rezygnację skrwawiona klatka
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz