Strona główna · Jerzy · Tęsknota
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Zapomniała wolno ona o przerażających ludziach
Ukazują zawsze twoje słońca ból
Płaczę
O bezradnej burzy śni z wahaniem samotna rana
Czas patrzy naiwnie na wiatr
Przemija śmiertelne miasto
Nikt nigdy nie cieszy się
Pełny im jak loch płacze szybko
Ucieka klęska
Moje słońca skrywają niepewnie kogoś
Zdradziecki orzeł widzi na rezygnacji człowieka
łapczywie karze upadła noc ukryty upadek
Twarz na mrocznym grzechu rani śmiertelna świadomość
Przed odrzuconym demonem przemijamy my
Mój grzech między ostatnim bólem i tym nie rani nikogo
Samotność rani bezradna matka
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz