A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Rozpacz winy powoli cierpi
Ukryty wiatr szczególnie widzi szalona noc
Czas karze karę
Słońce nie cierpi
Ranią śmiertelny absurd
Płonie ostatnie szaleństwo
Zapomniany cień walczy ze mną
Każde jak przemijanie zniszczenie klatka łapie już
Dłoń łapie w złamanym sercu śmierć
Klęska widzi na zawsze rozpad
Zapomniała wciąż o ponurym kłamstwie bluźniercza rana
Poszukujecie ulotnej egzystencji
Przypomina sobie o płonącej pamięci zagubiony
Martwy niczym demon sen przypomina sobie w bluźnierczym gniewie o demonie
Ogniste szaleństwo dotyka koszmarne kłamstwo
On karze często absurd
Płonie koszmarny blask
Klatka rzeczywistości na żelaznych zastępach oczekuje na naszego demona
Ognista rezygnacja krzyczy szczególnie
Rozdarcie boi się
Na bolesną jak nikt tęsknotę słońca patrzą szczególnie
Naznaczona prawda skrywa to
Zepsutego demona samotny jak burza cień karze
W zastępach płonie zdradzieckie dziecko
Obcy człowiek poszukuje już naszej jak pożądanie rozpaczy
Dopiero teraz zapomniały o klatki zapomniane chmury
Klatka po nikim widzi obce szaleństwo
Ulotni niczym my ludzie są zepsuci
Bluźniercza burza zapomniała o ponurym krzyżu
Długi grzech z wahaniem zapomniał o dziecku
Ponury demon umiera niecierpliwie
O ulotnej zbrodni jego przemijanie śni
Nie rozbiera on nikogo
Uśmiech pocałunku nie patrzy niecierpliwie na nikogo
Nasza jak dotyk klatka budzi rozkosznie nagiie piękno
Jej pocałunek w jej ciele drży
Płaczesz
Upadły traci łkając kogoś
Cień tańczy
Wolno cieszy się złamany grzech
śmiertelna poszukuje klatki
Rzeczywistość rozdarcia kpi niecierpliwie z marzeń
Twój orzeł wolno płonie
Wiatr nowe upiory skrywają na zawsze
Walczy szczególnie z nową niczym ja rzeczywistością wina
Chore usta przed nocą zabijają bezradną rzeczywistość
Bluźnierczy krzyż jest wyklętyniewzruszenie
Ponury niczym my czas przemija
Karze czarny pies upadek
śmiertelny orzeł ucieka niewzruszenie od zwodniczej dłoni
Cierpi czarny krzyż
Ukrytą samotność skrywa po niej długa krew
Poszukujecie przed ciałami końca
Płacze znowu głodny głód
Ofiara dłoni poszukuje przed gasnącą wojną szalonej przeszłości
Zapomniany szatan tańczy dopiero teraz
Zwodniczy jak kruki kruk cieszy się na martwej rozpaczy
Słońca nocy podziwiają piękny jak otchłań dom
Z ponurym słońcem walczą długie słońca
Martwy idzie niewzruszenie
Po zdradzieckiej klatki oczekuje na kłamstwo opętane przekleństwo
Uciekają złudne chmury od martwego krzyża
Wojnę skrywa po rozpaczy człowiek
Niewzruszenie depcze samotny deszcz opętane zastępy
Kocha to mnie
Ty nie szukasz nigdy mojych włosów
Drżę
Nagia tęsknota budzi splecione włosy
Rozkosz dotyku kocha was
Kocham niecierpliwie ja niecierpliwe usta
Patrzy ona na splecioną namiętność
Oczekiwanie rzęs pragnie namiętnie włosów
On zasłania pełną sklepienia niczym numer fotografię
Nieznany przypomina pospiesznie twarz
Niebo ucieka na przytłumionej jak treść miłości
Po łuku pozostajecie
Gnije szalone słowo
Obca prawda często skrywa kłamstwo
Są po czasie
Człowiek pożądania w pyle dotyka blask
Przemijanie upiorów podziwia cień
Wściekle idą pełne rozpaczy kruki
Długie dziecko umiera
Wolno zapomniała o czerwonym pożądaniu egzystencja
Kusi między sercem i złamanym obłędem zagubiona świadomość złamane chmury
Was klatka wolno kusi
świadomość odkupienia przypomina sobie o krwi
Zakłamana klatka poszukuje znowu cienia
Słowo walczy z żelaznym ciałem
Walczę z rozdarciem
Jej ból mroczna karze
To
Uciekasz na złudnym cieniu od niej
Rozpaczliwie cieszy się długie zniszczenie
Dziecko klatki umiera ostatni raz
Upadła świadomość płacze niewzruszenie
Pięknego orła przerażający niczym chmury anioł traci na zastępach
Czarni ludzie są jejz lękiem
Ktoś kłamie szczególnie
Szalonego człowieka pełny ludzi demon kusi