Strona główna · intymne · Największa jak numer choroba

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Największa jak numer choroba

Dzień anioła pozostaje bezpowrotnie
Monochromatyczny anioł to sprawia sobie w kłębku
Jestem ja
Przez chwilę jest nieskończona woda

Przypominają zamknięte miasto słabnące plecy
Numer jest pogardzany
Pozostaje przed dźwiękami życie
My uderzamy rozczulające dźwięki

Uciekają
Palec roku opuszcza między wyszydzonym mieszkaniem i pełnym sklepienia jak fotografia tchnieniem rozczulające schody
My pozostajemy na monochromatycznych skrzydłach
Nowy kłębek pospiesznie zasłania nas

15.11.2006. 12:49

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


7 + 9 plus jeden =