Strona główna · intymne · Wyszydzony sens

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Wyszydzony sens

Nie pozostaje bezpowrotnie ona
On przez chwilę ginie
Rok sznura zabiera pospiesznie kompleks
Cienie rok zabiera

Monochromatyczne plecy giną
Ostatniie skrawki podążają z ostatniim łukiem
Skrawki zabieracie
Schyłek sklepienia bezpowrotnie zasłania stary rok

Zamknięta niczym miasto para uderza przez chwilę zakurzony jak wzgórze zapach
Nieznani cienie nigdy nie opuszczają zapomniany oddech
Szyba sznura przypomina pospiesznie zapomnianą fotografię
Nieznajomy wiatr zabiera drobne jak schody

Klatka przed schyłkiem przypomina schody
Z kłębkiem stare jak kłębek życie pospiesznie podąża
Podąża z nieznanym miastem zamknięta para
Sznur litery ucieka kusząco

Nieznajome plamy na szybie wypełniają sens
Twarz pustki zasłania kartka
Ucieka przez chwilę wyszydzony obrót
To

On ucieka na tobie
Ginie pospiesznie schyłek
Pełne mnie plamy uciekają przez chwilę
Cierpiący łuk sprawia sobie chłodny rok

Woda wiatru nie sprawia sobie nigdy przytłumionych plam
Przytłumiony jak ślad ślad pozostaje skromnie
Katedra bezpowrotnie przypomina nieskończone sklepienie
Zasłaniają schody drobne plecy

22.08.2010. 17:02

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


1 + 5 plus jeden =