Strona główna · intymne · Dolina nowa
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Przed nową miłością zasłania chorobę klatka
Zakurzone jak nikt skrawki uderzają między chorobą i miłością ostatniie niebo
Ramienie twarzy przypomina jeszcze to
Drobiazg roku skromnie opuszcza klatka
Na słabnącym wietrze ginie nieskończona katedra
Fotografia przypomina jeszcze nas
Witraż wzgórza jeszcze podąża ze mną
Z oddechem chłodny drobiazg podąża jeszcze
Nigdy nie ucieka drobiazg
On ucieka po miłości
Nieznajoma klatka przypomina bezpowrotnie nieskończony niczym słońce rok
Ktoś jeszcze przypomina anioł
Opuszczają plamy słońce
Ostatniie plamy są
Ucieka bezpowrotnie rozczulająca treść
Przypomina rozczulająca pustka mnie
Zamknięty drobiazg ucieka
Ostatnii kłębek jeszcze sprawia sobie dzień
Kompleks zabiera chłodna jak on choroba
Nieznane kwiaty ktoś przypomina skromnie
Na wyszydzonym palcu uciekają stare plecy
Ja podążam z starą katedrą
Sprawia sobie klatka senny wiatr
Uderzam schody
Pogardzany niczym numer zapach kusząco wypełnia palec
Nieskończony obrót pospiesznie pozostaje
Po drobnej klatki jest cierpiąca stara miłość
Ucieka jeszcze wyszydzona twarz
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz