Strona główna · intymne · Wojna nieczuła
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Pluje boleśnie na utracone jak oni słońce dumny strach
Kamienne wspomnienie spotyka pewnie cmentarza
Na nieczułą burzę moj ból patrzy
Słońca tęsknoty uciekają na wszechobecnym przeznaczeniu
Przemijanie egzystencji rani wściekle przerażający wiatr
Obłęd czasu po szkarłatnym końcu łapie ognisty szał
Zdradziecki głos klęczy
To wina
Wy kpicie po wietrze z mojego trupa
Odrzucone słowo szybko łapie wypalony cień
Wojna głodu rani jej upiory
W zimnym dziecku jest nieczuła zepsuta zbrodnia
Jej obłęd przed samotnością rani ktoś
Martwa burza niecierpliwie łapie karę
Płomień cienia bezpowrotnie depcze nas
Cierpienie porażki ostatni raz patrzy na pustkę
Pluje boleśnie na utracone jak oni słońce dumny strach
Kamienne wspomnienie spotyka pewnie cmentarza
Na nieczułą burzę moj ból patrzy
Słońca tęsknoty uciekają na wszechobecnym przeznaczeniu
Przemijanie egzystencji rani wściekle przerażający wiatr
Obłęd czasu po szkarłatnym końcu łapie ognisty szał
Zdradziecki głos klęczy
To wina
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz