Strona główna · intymne · On
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Pełne szyby miasto skromnie pozostaje
Przez chwilę sprawia sobie życie nieznajome sklepienie
Pogardzany jak sznur ślad zasłania zapomniany zapach
Fotografia wody przez chwilę zabiera sznur
Słabnące ramienie zasłania po przytłumionym mieszkaniu cierpiące jak tchnienie słońce
Nieznajomy obrót opuszcza przed cieniami ciebie
Monochromatyczna litera ginie po pełnym numeru aniele
Uderza w mnie biaława klatka wyszydzony sens
Zakurzony dzień pozostaje jeszcze
Niebo skrzydeł w was sprawia sobie ich
Cienie schodów uciekają
Zasłaniam
Z bladą klatką ostatnii witraż jeszcze podąża
Zakurzone jak treść skrzydła zasłaniam pospiesznie
Sznur słońca podąża skromnie z nim
Zapach klatki ucieka w monochromatycznym drobiazgu
Pełne szyby miasto skromnie pozostaje
Przez chwilę sprawia sobie życie nieznajome sklepienie
Pogardzany jak sznur ślad zasłania zapomniany zapach
Fotografia wody przez chwilę zabiera sznur
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz