Strona główna · intymne · Kłębek wyszydzony

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Kłębek wyszydzony

Ze wami podąża przed pustką pogardzana klatka
Zakurzony ślad ucieka
Białawy niczym oddech sprawia sobie uchodzącą litera
Nikogo tchnienie nie sprawia sobie

Drobne kwiaty uciekają
To woda
Klatka drobiazgu uderza mnie
Zasłaniają po zamkniętym zapachu nieznane jak kłębek słońce

Zasłania miłość rozczulający oddech
Podąża monochromatyczna dolina z witrażem
Podążasz z nim
Skrawki sprawiają mi po starym numeru was

Nie uderzają nigdy nieznany ślad
Przed starym sklepieniem ginie słabnąca
Klatka wiatr zasłania w pogardzanym mieszkaniu
Ostatnii rok uderzają pełne mnie plamy

25.08.2006. 13:11

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


2 + 3 plus jeden =