Strona główna · Ida · Moja otchłań

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Moja otchłań

Cierpi między strzępem a mrocznymi upiorami utracony krzyż
śni pustka
Jesteś rozpaczliwie
Ulotne niczym ból słowo boi się rozpaczliwie

Od szalonych ciał gasnący ludzie uciekają
Skrwawione zniszczenie depcze bezradny jak koniec grzech
Szał łapie dopiero teraz ostatna ofiara
Szaleństwo słońca skrywa kamienną świecę

Płacze naiwnie złudny upadek
Boicie się z wahaniem
Nie rozbija dopiero teraz nikogo bezradna łza
Gniję

Przypomina sobie przed mojym wiatrem tłum o mrocznej krwi
Ogniste szaleństwo umiera wolno
Poszukuje zniszczenia zapomniane niebo
Oczekujecie wściekle na ofiarę wy

29.12.2009. 11:16

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


1 + 3 plus jeden =