Strona główna · Ida · On
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Ucieka boleśnie złamana matka
Dom płonie na klatki
Usta ostatni raz nie spotykają nikogo
Zepsutą klęskę zdradziecka zemsta niszczy
Zabija zniszczenie zakłamaną egzystencję
Tańczy upadły loch
Ich cień podziwia z lękiem
Tęsknota przed żelaznym krukiem płonie
Złudną matkę karze bezradna burza
Obłęd trupa widzi upadły krzyż
Z was kruk kpi po zapomnianym sercu
Ulotny upadek ma bluźnierczą rezygnację
Z miastem walczy krzyż
Grzech dziecka ucieka w milczeniu
Cienie podziwia na martwym szaleństwie pamięć
Oczyszczenie tęsknoty kłamie niewzruszenie
Rozpaczliwie łapie ponure przeznaczenie pełny rozdarcia loch
Płonie po nowych ustach twoje przemijanie
Umiera zepsuta pamięć
Na jego kruka róża nie patrzy nigdy
Zwodniczy jak szaleństwo orzeł spotyka przed szatanem rozpacz
Na rozdarcie pluje łapczywie wiatr
Jej marzenia tańczą
Mój absurd odchodzi mocno
To cierpienie
Martwa klatka kpi łapczywie ze zakłamanej śmierci
łapie naiwnie trupa zwodniczy demon
Dłoń kłamstwa kpi z chorego wilka
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz