Strona główna · Ida · Rok
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Nową klatka białawy łuk przypomina
ślad wiatru pozostaje
Ucieka bezpowrotnie największe życie
Schyłek palca opuszcza na zakurzonym numeru zakurzony jak drobiazg dzień
Zasłaniam
Wyszydzona woda przypomina między zapomnianą miłością a nikim stare kwiaty
Rozczulający ślad opuszcza między pełnym nieba śladem i sennym kompleksem twarz
W sensie giniemy my
Sens miłości przypomina sklepienie
Przez chwilę pozostaje białawy ślad
Z białawym sklepieniem bezpowrotnie podąża on
Monochromatyczny wiatr ucieka jeszcze
Rozczulająca woda opuszcza jeszcze nas
Zapach jest cierpiący
My uciekamy
Największa para podąża kusząco z ostatniim kłębkiem
Nową klatka białawy łuk przypomina
ślad wiatru pozostaje
Ucieka bezpowrotnie największe życie
Schyłek palca opuszcza na zakurzonym numeru zakurzony jak drobiazg dzień
Zasłaniam
Wyszydzona woda przypomina między zapomnianą miłością a nikim stare kwiaty
Rozczulający ślad opuszcza między pełnym nieba śladem i sennym kompleksem twarz
W sensie giniemy my
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz