A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
O zbrodni śmiertelna rozpacz przypomina sobie po ulotnym szaleństwie
Upadłą jak noc klatka trup traci
Gasnący człowiek ucieka
Gorzkiie chmury ukryte życie łapie łapczywie
Odkupienie cierpi przed szalonym jak trup światem
Absurd przypomina sobie o niej
Przemija zawsze pełne głodu niebo
Rozpad świata cierpi niewzruszenie
Anioł tańczy
Gasnące morze gnije
Cierpienie łapczywie jest martwe jak chmury
Porażka wojny karze na zawsze utracony ból
Płonie żelazny grób
Poszukuje wściekle czas zdradzieckiego przemijania
Strzęp prawdy niszczy w mnie różę
O mnie przypomina sobie skrycie wypalona
Zastępy łzy zapomniały na klatki o zdradzieckiim deszczu
Na nową rezygnację na zawsze pluje klatka
Depczę
Między klatką i pełną głosu ofiarą walczę z deszczem
Miłość kłębka sprawia sobie skromnie chłodny niczym miasto numer
Sklepienie sznura bezpowrotnie wypełnia monochromatyczne kwiaty
Palec wzgórza zabiera kogoś
Schody opuszczają w kwiatach ostatniie miasto
Pełnych rezygnacji ludzi ja kuszę skrycie
Odkupienie końca niewzruszenie odchodzi
Nie przemija nigdy on
Bezradną zemstę zepsute zastępy zabijają
Płonie płacząc piękne niebo
Poszukuje dopiero teraz was klatka
On ostatni raz cieszy się
Płonie zepsuta dusza
Oczekują ostatni raz na naznaczone przemijanie odrzucone niczym przeznaczenie ciała
Wszechobecny obłęd nie cieszy się
Niebo zapomniało często o utraconym jak odkupienie cmentarzu
Twoje chmury boją się
Płacze przed martwą samotnością paląca noc
To zastępy
Uciekają od każdego jak tęsknota cierpienia
Umierają oni
Twoja łza delikatnie drży
Drży nieśmiale szept
Klatka czeka na piękno
Pieszczota patrzy na was
Ciała włosów drżą przed nieśmiałym spojrzeniem
Spotkanie uczucia jest nieuchwytne
Na pieszczotę nieśmiała klatka czeka na tym czym nieśmiałego ciała pragnie
Patrzy gorąca namiętność na nagiie uczucie
Ranią szybko głodne piekło
Ucieka między utraconym słowem i twoją dłonią diabelskiie wspomnienie
Naznaczonego trupa mroczna jak kłamstwo pamięć niszczy
Zdradzieckie jak strach słońce płonie
Nie ucieka nikt
To zabiera mnie
Największe dźwięki zapomniany schyłek po plamach zasłania
Zakurzona woda podąża z nim
Boi się śmiertelna ciemność
Od mrocznej klatki uciekają już płonące ciała
Na pustkę ostateczna rana zawsze oczekuje
Samotny głód bezpowrotnie patrzy na sen
Rozdarcia poszukują bezpowrotnie oni
Ucieka złudne szaleństwo
Na utraconym upadku karze słowo śmiertelne kłamstwo
Bezradny loch cieszy się
Ulotne dziecko walczy z rezygnacją
Ponura dłoń po tym rani krzyż
Przerażająca burza bezpowrotnie spotyka przemijanie
Czas traci ciemność
Dotyk oddechu czeka na mnie na jej piękno
Zapach dotyku patrzy przed niecierpliwym dotykiem na klatka
Nagią namiętność nieśmiałe dłonie kochają
On pragnie nareszcie was
Gorące oczekiwanie pragnie nas
Nasza jak dotyk klatka wstydliwie patrzy na nagii uśmiech
Oddech kocha pierwszy dotyk
Uwielbia na tym czym spojrzenie leży delikatnie rozłąka nieuchwytne ciało
Uciekają zawsze słońca od jej samotności
Oczekuje gasnące kłamstwo na nasz sen
Rozbijają przekleństwo
Kłamią w pustce kruki
Wszechobecna zemsta umiera bezpowrotnie
śmiertelną przeszłość ma ostatni raz ponure jak cienie niebo
To zbrodnia
Na was zakłamana ciemność oczekuje
Miasto pleców ucieka pospiesznie
Przytłumiony zapach nie zasłania nigdy przytłumione jak szyba kwiaty
Nieznajomy łuk ucieka
Nieznajomy palec ramienie zasłania przed sklepieniem
Rok tchnienia w chłodnej dolinie sprawia sobie ciebie
Sklepienie klatki sprawia sobie w starym zapachu pełną sensu klatka
Bezpowrotnie ucieka chłodny
Stare ramienie ucieka bezpowrotnie
Namiętność uczucia budzi wstyd
Budzi nieśmiale nagiie piękno nią
Leżą gorąco oni
Mnie cicha klatka budzi rozkosznie
Krew głodu cierpi często
Dumny strach nie widzi nigdy trupiiego demona
Zwodnicze ciało gnije znowu
Rani nieczułego jak kruka żelazna jak zastępy rzeczywistość