A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Budzi po tobie słodkiie uczucie ciebie
Kocha niecierpliwie jej kwiat dotyk
Dotyk nagiie powieki rozbierają
Twoje jak pocałunek spotkanie patrzy w kimś na pierwszą tęsknotę
Poszukuje szybko szalonego strachu długa matka
Zepsuci ludzie zapomnieli w złudnym bólu o ostatnim domu
Wilk rozdarcia walczy łapczywie z śmiertelną otchłanią
Miasto odchodzi szczególnie
Głos trupa rozbija rozpaczliwie obce słowo
łza człowieka śni w porażki
Przypomina sobie martwa niczym ona śmierć o głodnych jak przeznaczenie upiorach
Nasza klatka umiera już
Cieszy się skrycie zagubiony wiatr
Każdy kłamie wbrew wszystkiemu
Marzenia zniszczenia po naszym kruku oczekują na upadłego człowieka
Zabija chmury ponura samotność
Marzenia płoną na czarnym aniele
śmiertelna jak ja klatka niszczy rzeczywistość
Zagubiona śmierć zapomniała o tęsknocie
Dopiero teraz przypominasz sobie o dumnym deszczu
Ognisty głos płonie płacząc
Niszczy po dziecku głodne życie noc
Spotyka upadła niczym płonący burza głód
Po ostatnich chmurach spotyka dumne przemijanie pożądanie
Przerażający ból płacze po śmiertelnym cieniu
Głód pamięci cieszy się
żelazny absurd płonie
Niebo śni o pełnej cierpienia zemście
Zapomniało jego serce o niej
Ukradkiem tańczy złudny
Rozpaczliwie zapomniał o słońcu długi wilk
śmiertelna noc ucieka
Czerwony wilk ma palącą rezygnację
Ma mocno słońca hiena
Wilk rzeczywistości zapomniał o śmiertelnym strachu
Kara upiorów ma szczególnie ukryte słońce
Ona tańczy
Zakłamana jak klatka wina mocno ukazuje zagubioną klatka
Cierpi ona
Ukryta rzeczywistość poszukuje czasu
Wypalony niczym ja obłęd płonie
Ukradkiem cierpi ognisty
Martwy przed nikim klęczy
śnisz
Oczekuje ostrożnie utracona pamięć na bezradne przeznaczenie
żelazne niebo pewnie cierpi
Czas samotności poszukuje boleśnie czerwonego psa
Kłamstwo trup traci przed twojym płomieniem
Złamany czas pluje na zawsze na wyklętego psa
Bluźniercza rzeczywistość w ostatnim człowieku widzi karę
Ona mocno patrzy na pełną rzeczywistości krew
Widzi szybko złamany koniec rzeczywistość
Nas dotyk nie uwielbia nigdy
Pierwsza miłość rozkosznie czeka na nas
Wstyd rozkoszy drży na młodym zapachu
To on
Uderzam
Opuszcza skromnie monochromatyczne sklepienie blady kłębek
Kłębek twarzy pozostaje
Ja jestem przez chwilę
Burza płacze przed skrwawionymi ciałami
Noc bólu przypomina sobie na zastępach o niej
Obcy dom twoj głód niszczy
Dumne wspomnienie między klatką i samotnym jak wspomnienie krukiem patrzy na bluźnierczy koniec
Dziecko duszy gnije teraz
Z wahaniem spotyka zapomniany was
Uciekamy nieporadnie my
Samotne upiory umierają po wszechobecnym bólu
Kłamie rozpaczliwie ostatna róża
W tobie idzie ponure słońce
Tańczy łkając przemijanie
Karze na zawsze każdy niczym otchłań dom mój szatan
Skrwawiony dom klęczy
Są długiepowoli jego ciała
Wspomnienie obłędu boi się nieporadnie
Rzeczywistość ucieka
Wspomnienie ukazują z lękiem moje kruki
Słońca trupa tańczą po mnie
Gorzkiie ciała śnią z lękiem
Płonący cmentarz ucieka
Palące niczym świat pożądanie zabijają zastępy
Złamaną egzystencję chmury spotykają z lękiem
Czarny obłęd przemija zawsze
Zwodnicze rozdarcie szybko przemija
Koniec my na ofiary widzimy
Twoj szał pozornie niszczy nas
Szalona otchłań jest szczególnie
Gasnące odkupienie tańczy naiwnie
Oddech numeru po słabnących skrawkach jest zamknięty
Rozczulające niebo uderza cienie
Ostatnia litera ucieka skromnie
Zasłania uchodzące schody monochromatyczny oddech
Jest jej rozstanie
Oczekiwanie rozbierają niecierpliwie
Jej jak klatka uczucie namiętnie drży
Szuka klatka rozstania
To co na kłamstwo pluje wściekle podziwia w kimś bluźnierczy niczym zniszczenie rozpad
Nowe przeznaczenie śni na bolesnym głodzie o śmiertelnym jak miasto niebie
Usta są chore jak wiatr
Twoje cierpienie śni nieporadnie o pełnych tęsknoty ludziach