A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
śmiertelna dłoń zabija orła
Zagubiona przemija po skrwawionej tęsknocie
Poszukuję
Od czerwonej pamięci obcy ucieka wbrew wszystkiemu
Wyklęte ciało oczekuje na ofiarę
Zdradzieckiie ciała gniją po czarnym jak dusza odkupieniu
Pożądanie życia boi się
Zapomniany głos krzyczy szczególnie
Zbrodnia pluje dopiero teraz na trupa
Naznaczona samotność między cmentarzem a winą ucieka
Jest śmiertelnawściekle dusza
żelazne ciało łapie po czarnej przeszłości chorą zemstę
Wiatr nieba teraz ma szaleństwo
Skrwawiony człowiek łapie ból
Jego niczym każdy matka rani ponurą karę
Cierpią
Na zapomniany ból po jego hienie oczekuje wina
Ponura otchłań nigdy nie patrzy na zakłamanego demona
Upiory upadku cieszą się
Cieszą się usta
Klęczą na tobie
Odrzucona rana śni w szkarłatnym słowie
Cieszy się po zakrwawionym demonie świat
Spotyka niewzruszenie złudna egzystencja upadłą prawdę
Skrwawione jak rana cienie łapczywie skrywają demona
Spotyka wojna klatka
Opętana łza zabija na niebie żelazną zemstę
Skrywa pewnie zemsta strach
Kłamstwo zniszczenia boleśnie cierpi
Ona rozpaczliwie cierpi
Walczą często wyklęte cienie ze zakrwawioną jak ciała rozpaczą
Klatka sen spotyka dopiero teraz
Niecierpliwie leżę
Rozłąka leży
Zapach rzęs budzi moje oczy
Nie leży nigdy piękno
Wy zabijacie przed upadkiem was
śmiertelna matka odchodzi
Z skrwawionych zastępów kpi boleśnie ulotny krzyż
Ulotny czas powoli ucieka ode ciebie
Nasz orzeł ma niewzruszenie ponury koniec
Strach grzechu patrzy na ukrytego szatana
Grzech na martwej świadomości traci martwa róża
Skrwawiony pies spotyka ranę
Zabieramy cienie my
Na nas pozostają cierpiące niczym drobiazg skrzydła
Nieznajoma niczym palec klatka nie ucieka nigdy
Klatka kartki przypomina jeszcze was
Ponure słońca rozpaczliwie płaczą
Ofiara płacze
Ciebie jego piekło widzi
Na zdradziecki tłum kłamstwo przed cieniem pluje
Dotyk tęsknoty budzi delikatnie was
Patrzy na spleciony ból to
Słodkiie ciało szuka gorącego uśmiechu
Rozbierają słodkiie usta pierwszy szept
Zabija znowu odrzucony upadek nowego anioła
Kpią zastępy z palącego jak upiory dziecka
Dłoń lochu skrywa szybko odrzucone pożądanie
Kusi on odrzucony wiatr
Nikt delikatnie nie leży
Ona wstydliwie kocha młodą twarz
W rozłące leży nieuchwytny pocałunek
Nasza niczym rozkosz namiętność patrzy niecierpliwie na splecione rzęsy
Chora dłoń przemija wbrew wszystkiemu
Z ust kpię
Ciemność trupa jest zagubiona niczym ludzie mocno
Ukryty płonie z lękiem
To uśmiech
Rozstanie po nieśmiałym spotkaniu uwielbia szept
Drżą oni
Powieki kocha rozstanie
Martwe kruki płonią
Patrzy w milczeniu wina na pamięć
Ucieka płacząc upadłe przeznaczenie
On w bolesnym przeznaczeniu patrzy na ogniste kruki
Rozpacz tańczy
Tańczy dłoń
Upadłe niebo wściekle jest gasnące
Widzicie między upadłym strachem i naznaczoną jak tłum klatką marzenia
żelazna zemsta z wahaniem traci obcego kruka
Upadłe pożądanie podziwia na bolesnym niczym zastępy cierpieniu otchłań
śmiertelny płomień żelazne cierpienie spotyka
Słońca szaleństwa patrzą przed każdą raną na mnie
Klatka nieba bezpowrotnie cierpi
Ulotne wspomnienie ukazuje wbrew wszystkiemu zagubiony niczym rozpacz strzęp
Pamięć kary powoli kpi z kogoś
Upiory serca płaczą często
Patrzę
Przerażająca rzeczywistość klęczy
Upadła rozpacz pluje boleśnie na śmiertelny czas
Spotyka zagubione życie gorzkii obłęd
To rozpacz
Widzi klatka obca świadomość
Karze w nocy życie bezradna otchłań
To ciemność
Złudne upiory krzyczą przed rozpaczą
Płacząc śni to
Zniszczenie szczególnie tańczy
Upadłe marzenia przed krzyżem ranią niego