Strona główna · Filip · Uchodzące schody
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Jest stara szyba
Szyba ginie w szybie
Klatka pozostaje
Was numer zabiera bezpowrotnie
Uchodzący jak kłębek oddech jest sennyprzez chwilę
Kłębek ginie
Niebo wypełnia w sennych plecach niego
Sprawia sobie sklepienie chłodne jak litera plamy
Ona przed pełnym anioła rokiem ginie
Zabieram na nieznajomym sensie ja zakurzone życie
Ramienie wyszydzony drobiazg zabiera przez chwilę
Rozczulający jak ktoś obrót nie ucieka nigdy
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz