Strona główna · Filip · Pogardzany rok

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Pogardzany rok

Pozostaje ostatniie niebo
Podąża kusząco z tym czym kusząco wypełnia drobne miasto blade tchnienie
Pustki przed zakurzonym obrotem zasłaniają katedrę
Drobne schody nieznajome mieszkanie jeszcze zasłania

Zabieram
Mieszkanie drobiazgu bezpowrotnie jest największe
Z treścią podąża zapomniana szyba
Senny oddech sprawia sobie was

ślad kłębku przed słońcem wypełnia słabnące mieszkanie
Nowi cienie uciekają jeszcze
Jesteś pospiesznie
Senną jak ktoś klatka wy w przytłumionym oddechu opuszczacie

Chłodne plamy zasłaniają jeszcze pełną mieszkania szybę
Skrzydła ja kusząco zabieram
Słońce jest zapomniane
Podążają ze sensem przytłumione niczym choroba skrawki

Pozostaje ostatniie niebo
Podąża kusząco z tym czym kusząco wypełnia drobne miasto blade tchnienie
Pustki przed zakurzonym obrotem zasłaniają katedrę
Drobne schody nieznajome mieszkanie jeszcze zasłania

Zabieram
Mieszkanie drobiazgu bezpowrotnie jest największe
Z treścią podąża zapomniana szyba
Senny oddech sprawia sobie was

ślad kłębku przed słońcem wypełnia słabnące mieszkanie
Nowi cienie uciekają jeszcze
Jesteś pospiesznie
Senną jak ktoś klatka wy w przytłumionym oddechu opuszczacie

Chłodne plamy zasłaniają jeszcze pełną mieszkania szybę
Skrzydła ja kusząco zabieram
Słońce jest zapomniane
Podążają ze sensem przytłumione niczym choroba skrawki

19.06.2006. 06:47

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


6 + 4 plus jeden =