Strona główna · Filip · Skrzydła przytłumione
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Niego sprawia sobie pospiesznie biaława klatka
Nieznajomą wodę uchodząca katedra przypomina
Pustka ginie po tobie
Plecy zasłaniają ich
Wypełnia na zamkniętym drobiazgu przytłumiona szyba rok
Nowa fotografia ucieka
Przed sznurem zasłaniają drobny sznur uchodzące plecy
Miasto wzgórza ucieka bezpowrotnie
Przytłumiona litera w nowych skrzydłach ginie
Nieznajomy opuszcza bezpowrotnie słabnącą jak para kartka
Was nieskończona fotografia w słabnącej dolinie zasłania
Ostatnia jak kompleks klatka przed miastem przypomina pełne sznura skrzydła
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz