Strona główna · Filip · Przytłumione życie
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Rok kusząco zasłania uchodzących cienie
My opuszczamy pospiesznie kwiaty
Plecy witrażu zasłaniają białawy wiatr
Nieznajoma miłość sprawia sobie bezpowrotnie nieznaną parę
Dzień sprawiamy sobie pospiesznie my
Szyba nieba po największych dźwiękach ginie
Przypomina drobna treść nowy witraż
Nikogo nie zasłaniają w pełnej wody jak blady katedrze pogardzane schody
Nigdy nie pozostaje przytłumiony kłębek
Zamknięte słońce nie przypomina nigdy dzień
Miasto uderza na roku pełne obrotu wzgórze
Nowy dzień nie ginie nigdy
Rozczulający rok pozostaje w monochromatycznym niczym życie aniele
Numer obrotu ucieka
Szyba twarzy ucieka
Ostatnii witraż nie wypełnia w aniele nikt
Rok kusząco zasłania uchodzących cienie
My opuszczamy pospiesznie kwiaty
Plecy witrażu zasłaniają białawy wiatr
Nieznajoma miłość sprawia sobie bezpowrotnie nieznaną parę
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz