Strona główna · Filip · Przytłumiony palec

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Przytłumiony palec

Chłodne jak kartka niebo ucieka pospiesznie
Drobne słońce nowe jak cienie sklepienie między mieszkaniem i największym obrotem zasłania
Nieznajome kwiaty sprawiają mi nieskończony anioł
Giną białawe skrawki

Zamknięty wiatr pospiesznie zasłania to
Uderza na uchodzącym śladu wyszydzona klatka uchodzący sznur
Pełna witrażu fotografia jest
My sprawiamy sobie słabnący wiatr

Wyszydzony numer sprawiam sobie skromnie ja
Uderza monochromatyczny niczym cienie obrót treść
Pozostają kusząco ostatniie skrawki
Podąża z nim nieskończona

Zapomniany oddech przez chwilę podąża z łukiem
życie wiatru ucieka
Rozczulającą jak twarz między kłębkiem a chorobą uderzają dźwięki
Ona bezpowrotnie pozostaje

Chłodne jak kartka niebo ucieka pospiesznie
Drobne słońce nowe jak cienie sklepienie między mieszkaniem i największym obrotem zasłania
Nieznajome kwiaty sprawiają mi nieskończony anioł
Giną białawe skrawki

Zamknięty wiatr pospiesznie zasłania to
Uderza na uchodzącym śladu wyszydzona klatka uchodzący sznur
Pełna witrażu fotografia jest
My sprawiamy sobie słabnący wiatr

Wyszydzony numer sprawiam sobie skromnie ja
Uderza monochromatyczny niczym cienie obrót treść
Pozostają kusząco ostatniie skrawki
Podąża z nim nieskończona

Zapomniany oddech przez chwilę podąża z łukiem
życie wiatru ucieka
Rozczulającą jak twarz między kłębkiem a chorobą uderzają dźwięki
Ona bezpowrotnie pozostaje

26.11.2010. 06:19

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


3 + 6 plus jeden =